Transporter

pies to nasz ciągły towarzysz. jeździmy z nim, czy z nimi jak u mnie jeśli mamy ich kilka, gdzie tylko się da. a skoro jeździmy to musimy zadbać i o jego bezpieczeństwo i o to, żeby miał on gdzie odpocząć czy jak w przypadku wystaw po prostu schować się i odizolować od reszty zgiełku, a my byli spokojni, że jest gdzieś schowany i ograniczamy mu niepotrzebny stres. 
w tym celu i ja pomyślałam o zakupie transportera dla mojej Megi. ona raczej trzyma dystans do ludzi, a na wystawach często zaszywa się pod mój sweter czy kurtkę kiedy ma już dość tego "cyrku". jednak przy okazji wakacji, a co się z tym wiąże i noclegu poza domem koniecznie trzeba pomyśleć gdzie będzie spał nasz pies i ewentualnie gdzie zostanie, jeśli w obcym miejscu postanowimy zostawić go w domu czy hotelu bez stresu, że coś zostanie zniszczone. aby zdążyć przyzwyczaić Migotkę do tego "ustrojstwa" jeszcze przed wakacjami postanowiłam zaadoptować transporter w sypialni i może wykorzystując go w końcu oduczyć ją spania z nami w łóżku. długo szukałam czegoś odpowiedniego. znaczy spełniającego moje wymagania, ale na szczęście znalazłam.
nie będę was trzymać w oczekiwaniu do końca po to, żeby na końcu napisać - "a teraz cena". napiszę od razu. otóż cena tego ustrojstwa to 160 zł. zakupiłam to na jednej z wystaw od zwykłego handlarza psim sprzętem. porównywalnie cena tego cuda na allegro jaką potem znalazłam oscylowała między 145 a 150 zł + przesyłka, która pewnie wynosiła kilkanaście złotych więc nie jest to jakaś mega strata kasy i przepłacenie. 
w zestawie tym znajduje się: kocyk tutaj to coś na czym leży Migotka koloru kremowego. materiał jest fajny, delikatny i miękki z jednej strony. z drugiej to coś na styl wodoodpornego materiału śliskiego i z pewnością nie łapiącego włosów. wewnątrz transportera jednak zachowuje się dość sztywno i nie zwija się ani nie zagniata. oceniam na wystarczająco dobrej jakości, choć jeszcze nie wrzuciłam tego do pralki. 
kolejna rzecz to pokrowiec na złożony już transporter. zwykła torba, z tego samego materiału,którym obszyty jest transporter, z zamkiem na dłuższym brzegu i uszami do zawieszenia sobie na ramieniu bądź noszenia tego w dłoni. uchwyty przyszyte dość solidnie. z resztą cały zestaw nie jest dość ciężki. nie ważyłam go, ale na moje "oko" to nieco ponad dwa kilo. wkładanie złożonego transportera oraz wyciąganie go nie stanowi najmniejszych problemów, bajka - dziecinnie proste nawet osoba ze sporą nadwagą się nie napoci nad tym. 
najważniejszą częścią zestawu jest sam transporter.
zawiera on w zestawie  przyszytą na stałe saszetkę na górze oraz zawieszoną na jednym z krótszych boków odpinaną saszetkę. odpięcie jej i zapięcie nie stanowi problemu. ja jednak zostawiłam ją w spokoju, bo nawet kiedy składam transporter nie jest ona żadną przeszkodą i nie sprawia problemu swoją obecnością. jeszcze nie wykorzystywałam jej do niczego, ale w podróży raczej schowam tam ulubione frisbee Migotki i kilka innych mniej odstających zabawek. w górnej torebce natomiast przechowuje złożony pokrowiec na transporter kiedy ten jest rozłożony. mieści się tam po złożeniu bez żadnego problemu. na zdjęciu obok pod torebką ten oto czarny materiał jest jakby kurtyną. czarny materiał jednak jest całkiem przyjemny. nie dość, że chroni przed światłem to jeszcze przepuszcza powietrze, tak, że możemy być pewni, że śpiący w środku pies 
nie padnie z braku powietrza. no chyba, że ustawimy na słońcu transporter, a psa zamkniemy wewnątrz, ale nie oszukujmy się raczej sadyści nie czytają mojego bloga. takich kurtyn jest 4. są one umieszczone na każdej "ściance" transportera za wyjątkiem "sufitu". w suficie jest zamontowana siatka wielkości około 1/4 całego sufitu. to dla wentylacji i odpływu ciepła. na niej nie ma kurtyny a odpina się ją na zamek błyskawiczny. 


kurtyny boczne wszyte są na stałe. u góry na każdej bocznej ściance znajduje pod materiałem kieszonka skrzętnie z wszytym od wewnętrznej strony rzepem. kurtynę można zwinąć i schować wewnątrz tak, że staje się ona niewidoczna. na dole natomiast, na rogach każdej ze ścianek znajdują się rzepy dzięki którym, po opuszczeniu kurtyna nie majta się nam swobodnie i nie podwija. fajny, sprytny, wygodny i estetycznie wykonany patent. dodatkowo po odsunięciu kurtyn na każdej ze ścianek znajduje się przeźroczysta siarka. na dwóch bokach, jednym krótszym i jednym długim siatka jest odsuwana na zamek błyskawiczny. na pozostałych dwóch jest wszyta na stałe i nie da się jej złożyć czy odpiąć. jednak dwa boki odpinane wystarczą w zupełności tak, że jakkolwiek nie ustawimy transportera pies może mieć zawsze dwie opcje wchodzenia. albo od szerokiego boku, albo od długiego. 
rozmiary, bo o nich zapomniałam. długość około 60 cm. szerokość 46 cm, wysokość 40 cm. Megi mieści się bez problemu jak widać. aby wyciągnąć głowę musi zastosować wyciągnięcie szyi w żyrafę ;)

zamki w odpinanych siatkach są metalowe, odsuwane w obie strony, lakierowane na czarno. działają bez zarzutu. wystają na zewnątrz dzięki czemu jest szansa, że stwór ze środka nie obgryzie ich z nudów

niżej po lewej widok ze środka transportera. myślę dla pa wystarczający, aby widzieć co dzieje się poza bezpiecznym azylem. 
oczka są dość duże, a materiał dość wytrzymały, dobrze naciągnięty. dodatkowo po odpięciu siatki możemy ją podpiąć paskiem z rzepem, aby nie opadała lub schować w kieszeń u góry transportera. tę samą co kurtynę z materiału. zmieści się. próbowałam, choć trzeba ją ciaśniej zwinąć.
wewnątrz transportera jest dość przestronnie i raczej są warunki do tego aby pies czuł się tam komfortowo. widoczność ze środka, ale także dyskrecję oceniam wysoko. przeźroczystą siatkę która jest nie zamykana już kurtyną , ta mieszcząca się w suficie, zawsze można czymś nakryć.jednak należy pamiętać, że pies nie może oddychać za długo tym co wydycha oraz, że ciepło i wymiana powietrza następuje górą więc jeśli już nakrywamy górę czymś, powinniśmy przynajmniej z jednego boku zwinąć kurtynę, aby psu nie zrobiło się za słabo ;) jedyną rzeczą, która jest odkryta i dość ordynarna w wyglądzie jest metalowy stelaż całego transportera. jednak jest on umieszczony w środku, a Migotka nie potrafi mi powiedzieć na ile przeszkadza jej ta estetyka.
chyba nie jest jednak najgorzej, bo ona swobodnie tam wchodzi i całkiem nieźle sobie tam wypoczywa. wygląda to od środka mniej więcej tak jak na zdjęciu po prawej. ramy są gładkie. nie mają żadnych odstających elementów, które mogłyby być dla psa niebezpieczne. dobrze trzymają konstrukcję całego transportera tak, że jest on stabilny i nie chwieje się ani nie stoi krzywo. psu wewnątrz z pewnością nie będzie się wydawało, że podłoże jest mało stabilne, a na podłodze dodatkowo znajduje się "dywanik", który komponuje się z podłoga tak, że nie widać jest metalowych rurek na dnie klatki,które dywanik po prostu idealnie przykrywa.
dzięki temu, że rurki są puste w środku, choć dość wytrzymałe cały transporter nie jest ciężki.

teraz coś na temat składania tego ustrojstwa. oto na zdjęciu jest sobie uchwyt. chwytamy za uchwyt przesuwamy go lekko w poziomie aby go zsunąć z części rurki należącej do sufitowego podparcia i składamy. z uchwytu wysuwana jest połowa rurki, która opada swobodnie do środka transportera, z drugiej strony robimy to samo. pewien mały kłopot miałam potem aby włożyć z powrotem rurkę w uchwyt i nasunąć go do pierwotnego położenia, ale zwyczajnie trzeba włożyć rurkę i nasunąć lekko uchwyt, a znajdująca się wewnątrz sprężyna wykona resztę roboty. 
jest to właściwie jedyny element przy obsłudze którego trzeba użyć nieco siły. 

po złożeniu rurek kładziemy jeden bok krótszy transportera do środka potem drugi kładziemy w podobny sposób na ten pierwszy i spinamy oba boki ze sobą klipsem, który jest doszyty po obu stronach transportera po to aby się ten nam nie rozkładał i aby mocno ze sobą scalić cały transporter.




na koniec wszystko wsuwamy skrzętnie do dołączonej torby, w której mieści się bez problemu cały transporter i gotowe. łatwe, lekkie i dziecinnie proste.

na zdjęciu poniżej widać transporter częściowo schowany oraz klamerki które spinają złożone boki ze sobą. przed złożeniem transportera nie ma konieczności wyjmowania ze środka dywanika, ani odpinania saszetki przypinanej na krótszym boku transportera. wszystko mieści się bez zarzutu na luzie do środka.





z ciekawostek muszę dodać, że u góry na suficie część z siatką aż do samej kieszonki także jest odsuwana na zamek błyskawiczny. dobra opcja na wystawę jeśli pies ucieka czy chcemy mieć pewność, że będzie wyglądał na świat tylko górą. wtedy zamykamy wszystkie cztery strony świata, a zostawiamy otwartą jedynie górę. fajną opcja to też taka, że rozłożony transporter też ma uszy do noszenia go w całości. wszyte są one dość solidnie więc spokojnie można cały transporter przenieść z miejsca na miejsce rozłożony. ja przenosiłam go bez psa w środku ;). raz, że z Megi wewnątrz i transporter to był
oby dla mnie za ciężko, dwa nie chciałam wystraszyć psa odrywając go w tym od ziemi.
podsumowując:
transporter jest wykonany bardzo solidnie. cenę już znacie - 160 zł. nie mam pojęcia jakiej jest firmy bo producent dosłownie nigdzie nie umieścił swojego loga. pewnie wolał zostać anonimowy. w końcu po co dbać o markę. w każdym razie należy mu się pochwała za dobrze wykonaną pracę. osobiście jestem z tego zakupu nawet bardziej niż zadowolona. zobaczymy jak uda się go wykorzystać w podróży. jest dość przestronny. nie zauważyłam, aby Migotka jakoś była w nim ograniczona. rozmiar jest dla niej odpowiedni. czuje się w nim doskonale. w gorące dni i noce sama rezygnuje ze spania w łóżku i idzie polec w transporterze ustawionym obok łóżka.
na początku zapinałam siatkę aby wiedziała, że musi pozostać w środku kiedy stopniowo ją przyzwyczajałam do transportera. teraz siatka jest podwieszona i Megi sama wybiera odpoczynek wewnątrz. z łóżka co prawda nie udało mi się jej całkiem wyrzucić. ale nie dlatego, że mnie zdominowała ;) czy nie lubi swojego transportera, a raczej dlatego, że ja po prostu przyzwyczaiłam się do jej ciepła w nocy i chyba obie lubimy ten wzajemny ciepły wpływ na siebie. uwielbiam ją czuć kiedy wchodzi pod kołdrę i kładzie się wzdłuż mojego boku. nic tego nie zastąpi. ona też z tego nie zrezygnuje do końca nawet za cenę spania w takim wyczesanym transporterze jak ten opisany, bo jej do tego raczej nie mam ochoty zmuszać ;) .
serdecznie polecam :)