paka zwierzaka

no ta propozycja długo zajmowała moją głowę. na tyle długo, że postanowiłam sprawdzić z czym to się je. na facebook'u gdzieś między postami znalazł się i ten. reklamowy czy też nie, musiałam jednak koniecznie sprawdzić co to za bajer jest. oczywiście wiecie marketing działa świetnie. nie wiesz kotku co jest w środku dopóki nie kupisz tej puszki z rybą. no myślę sobie - nieeee, no koniecznie muszę dać się skusić na to cacko. propozycja kusząca. koszt 59 zeta. a w środku...? no właśnie. co w środku? no a to już jest niespodzianka. otóż nie wiemy co jest w środku dopóki nie zamówimy paczki i nie zaczekamy co nam przyjdzie za niespodzianka. więc zamówiła pancia swojej gwieździe paczuszkę i czekamy. czekałyśmy chwilę gdyż ustalone z góry jest, że paczka ma przyjść po 20 każdego miesiąca. u nas kwiecień był tym wyczekiwanym. zamówiłam pierwszy raz. 
no w życiu nie czekałam na coś z takim utęsknieniem jak na ten ekwipunek. chyba tylko bardziej ciekawią mnie prezenty pod choinką każdego roku, ale paka zwierzaka z pewnością jest na drugim miejscu po tym. i wreszcie któregoś dnia.......JEST!!!! PRZYSZŁA. rodzina przy stole czeka na mnie aż łaskawie w końcu zasiądę do obiadu po pracy, a ja walczę w kuchni z paczką. no jakże czekać.....no nie wypada. kiedy tyle się czekało. otwieram, rozpakowuje i nagle........

wyskakuje paka zwierzaka. coś niesamowitego. zachwyt i radość. niestety jestem gapa jakich mało i zupełnie zapomniałam ofotkować to co było w środku dla Was, ale na szczęście mam listę. piękną dołączoną oczywiście do paczki. wszystko zapakowane w piękne pudełko - całkiem całkiem. no bardzo mi się to spodobało. i zasiadłam w końcu do stołu, ale jakżeby inaczej niż nie z całym ekwipunkiem. psy mi się na nogę już ślinią, bo pachnie coś niesamowicie. a to zawartość tak pachniała. no rozkosz.....nie dla mnie oczywiście, ale dla dziewczyn raczej. 



oprócz gadżetów przydatnych jak miska, która nie dość, że jest lekka to w dodatku jest czerwona, a to kolor Migotki, jest nadzwyczaj praktyczna. zabawka winylowa została zamordowana zaraz po otwarciu i podaniu psu. cóż zęby pies ma raczej każdy. zabawka niby dla małego psa, bo pakę zamawia się określając wielkość pupila. ale Migotka dała radę zmasakrować zabawkę w niecałe 5 minut. cóż. niestety biedna skończyła na śmietniku szybciej niż straciła zapach fabryki z Chin. ale co tam, zostały inne bajery jak przysmaki. Megi bardzo lubi smaczki z ryb. więc radość jej była niesamowita. na wszelki wypadek jednak postanowiła sprawdzić czy pudełko aby też nie ulega żołądkowej biodegradacji, ale pudełka już zjeść jej nie pozwoliłam. co najwyżej sprawdzić i przekonać ją, że w środku jednak już niczego nie ma.


określam zawartość na wartą zakupu. tym bardziej, że rzeczone 59 zeta to jedyny koszt. nie płacimy już za przesyłkę, ani nic nie dorzucały grosza więcej. cóż na prezent dla stałych klientów jeszcze przyjdzie nam poczekać, bo to dopiero nasza pierwsza paka. i co myślicie? opłaca się czy nie? hmmmm......zobaczymy, ale jeśli dam się skusić raz następny, obiecuję przedstawić obrazkowo zawartość. ;)