XLV Krajówka Jarosław




kolejna wystawa za mną i za Migotką. idzie nam coraz lepiej. nie powiem żeby nam - a przynajmniej mnie nie sprawiało to przyjemności. to znaczy nie tyle sam występ ile satysfakcja i praca z psem na ringu. wiele jeszcze przed nami, bo - nie oszukujmy się, ale doświadczone to my nie jesteśmy raczej....jeszcze. 
najpierw zacznę od przechwałek. oczywiście mój skarb przekochany spisał się na medal, a dokładniej na złoty. Migotka zdobyła tytuł Najlepszy Junior w rasie, Zwycięzca młodzieży z oceną doskonałą....


powiem Wam, że ilekroć jestem na jakiejś wystawie zaczynam mieć mieszane uczucia co do celowości tych przedsięwzięć. chyba gdzieś zatracony został sens takich imprez. siedzę sobie spokojnie w oczekiwaniu na moją kolej. obserwuję ludzi, ale w większości psy....zdecydowanie bardziej wolę obserwować psy i ich zachowania. i powiem Wam, że szkoda, bardzo mi niektórych z nich szkoda. stoją sobie takie co poniektóre, piękne są to prawda, niesamowite, ale i tak jest mi ich szkoda niemiłosiernie. niech mi nikt nie wmawia, że jego pies to kocha....jak pies może kochać stanie na stoliku, na podniesieniu...zwłaszcza jeśli to duży pies. myślałam, że koty lubią wysokości ale psy ???


no błagam, nikt mi nie powie, że taki delikwent to uwielbia.....czy to nie wydaje się Wam nienaturalne ? ....ale on tam stał i wyobraźcie sobie nie miał nic przeciwko... kobieta niemal z linijką precyzyjnie podcinała coś co wydawało się mi już wcześniej idealne. cóż ja bym tak nie potrafiła. chyba dlatego nigdy nie będę mieć takiego "włochacza". są piękne, nie da się ukryć. pudle duże też należą do zwierząt jakimi się zachwycam. piękne, dostojne. ruszają się na tych swoich długich nogach jak żaden pies innej rasy, ale mimo wszystko podziękuję właśnie ze względu na włosy. ja sama nie mam długich włosów  (powiem Wam w sekrecie, że nawet grzebienia nie używam), ale zatroczyć na psich uszach coś takiego...???


..... przyznajcie, trzeba mieć talent. tego z pewnością nie posiadam i osobiście nie żałuję. ja wolę krótkowłose mięśniaczki. może nie są jedwabne w dotyku, ale przynajmniej dotykając wiem, gdzie zaczyna się a gdzie kończy pies, bo jego sierść przylega do niego.

no patrzcie na te mordziaki. czyż nie są słodkie ? czy myślicie, że one mają pojęcie jakiej są rasy ? 
myślę sobie, że całe te pokazy najbardziej jarają ludzi. fakt miały pewnie w założeniu służyć temu, aby pies nie tylko był podobny do swojej rasy, ale by był najlepszym jej reprezentantem. ale tak jak i w życiu codziennymi na odmiany ras są pewne trendy. nie bardzo jest to czasem fajne, przykład mamy jak skrzywienia tylnych kończyn owczarków niemieckich czy zbyt łukowato wyrośniętych czaszek buli. czytam też i słucham opinii innych blogerów i blogerek bardziej doświadczonych w wystawianiu się z psami i stwierdzam, że jest jeszcze wiele aspektów i innych wtrąceń jakie mają wpływ na ocenę. masa forów o tym jaki sędzia ocenia jakie psy, jakie typy woli, z kim pił kawkę.......ale nie mam ochoty bawić się tutaj w politykę. planuję założyć hodowlę i do tego potrzebne są tytuły, a tytuły to wystawy i to co się z nimi niestety albo i stety wiąże. ja pragnę mieć i rozpowszechniać psy, które dla mnie i według mnie są piękne ale i inteligentne. nie obciążone genetycznie wadami, ale też jak na bostony przystało rodzinne i towarzyskie. ale wiecie jeśli się nie uda (los, przypadek, albo jakieś inne licho) nie załamię rąk i nie będę płakać jak to się zdarza niektórym wystawcom (widziałam na własne oczy).....w tamtym roku widziałam babę - inaczej kobiety nie nazwę, która darła pysk i kopnęła swojego psa poza ringiem bo ten nie znalazł się w najlepszej trójcy rasy. no szlag mnie trafił. chciałam wziąć biedaczka i pokazać mu co znaczy więź i zaufanie, ukraść do domu nieboraka i uratować od nieszczęsnego babska głupiego, ale wiecie, byłaby kradzież.....zaraz by krzyczeli wariatka i weź się tu tłumacz potem. a dla wszystkich pseudohodowców - oby Wam brakło jedzenia i żeby Wam wichura dachy zabrała i żeby Wam na te Wasze głupie łby nalał deszcz......


....a dla psów (tych co mają prawdziwych, kochających rodziców) - wiem nudzi Wam się Pluszaki, Miziaki i Przytulaki, ale wiecie też, że Wasze mamy czy Ojcowie kochają Was każdego dnia i nie ma znaczenia jakie tytuły macie oni będą Was kochać i będą Wam wdzięczni za Wasze towarzystwo do końca Waszych dni i jeszcze dłużej (czasem się może zdarzyć, że do końca ich dni - jak to miało miejsce u pary poniżej).


obraz z filmu "Hachi" - prawdziwej historii prawdziwej miłości i oddania psa do człowieka,który na to zasłużył