jeszcze o socjalizacji...

siedzę sobie w domku. zmoczyło mi dzisiaj tyłek jak nic kiedy wracałam z pracy do domu. lało, wiało, parasol szlag mi trafił. "wiater" go straszny połamał.....aaaa szkoda słów. skoro zmoczyło mi tyłek to pod kocyk i herbatka z miodziem. Migorka na kolana, zawsze chętna spać obok mnie i piszemy o ciekawostkach w domku mających miejsce. socjalizację staramy się każdego dnia rozwijać i rozwijać. i tak sobie siedzę i oglądam jakieś zdjęcia z niezamierzchłej przeszłości i wpadłam na jakieś dowody socjalizacji. Haszi się stara. stara się z całych sił, ale przegrywa często z instynktem, kiedy ją ponosi chęć gonitwy i wystraszenia i przegonienia. zwłaszcza kotki kocha ścigać. 
pewnie gdyby nie uciekały tak jak nie uciekają wcale od niej świnki, to by już dawno zaprzestała, ale że się chowają na szafie i nie dają nawet powąchać to też są z tej przyczyny najbardziej napastowane. 
świnki....ooo... to co innego. to są jej ukochane pluszaczki...


takie to małe, nieporadne....w sam raz na jednego kęsa... no jak tutaj takich nie kochać małych przytulasków. więc przesiaduje całymi godzinami i podgląda je oraz wygląda na to, że próbuje nawet pojąć o co chodzi tym małym zwierzątkom. czasem wytrzyma całkiem niekrótką chwilę w bezruchu. czasem jednak ponosi ją i szturcha świnki nosem aby zmusić je do ucieczki. cóż nasze świnki mają to daleko gdzieś i nie dają się sprowokować. Tosia jest bardziej zawzięta więc zdarza się jej nawet "zachaczyć" Haszkę zębem co by sobie nie pozwalała na zbyt wiele. o dziwo wtedy Haszi natychmiast zostaje przywrócona do porządku, że też koty nie spróbują tej metody tylko wiecznie dają dyla na szafę i tyle ich widzieli. Mila też ma w poważaniu. aż się sama dziwię, że te dzikie sklepowe świnki z farmy, bez socjalizacji mają taką wiedzę na temat tego jak nie dać się zjeść większym. chyba, że myślą iż Haszi jest całkiem podobna do świnki morskiej. różnica jest tylko w wielkości, wysokości no i ona ma ogon a one nie. poza tym "prawie" wszystko jest takie samo.


Migotka totalnie ma olewkę, że świnki i kotki. ona jest powiedzmy niewielkich rozmiarów więc jak coś prawie jej równe ma na niej zrobić wrażenie. oczywiście na początku skakała na świnki z radością i wydawało jej się, że one chętnie pójdą w pląs razem z nią i będą szaleć jak ona. niestety ponieważ nie uległy tej pokusie szybko się nimi znudziła. kotki - fajne są, ale jej dynamika i ich dynamika raczej się rozminęły dawno temu na drzewie genealogicznym więc nie ma nawet o czym mówić. oczywiście zdarza się jej, że wciągnięta przez Haszi zaczyna przeganiać koty czy obwąchiwać świnki, ale to tylko po to żeby pamiętać, że w domu jest jeszcze coś mniejszego od niej.