ballada o senności

jesiennie ? zimowo ?
nie mam pojęcia jak określić to co się dzieje na zewnątrz. ale jedno wiem, że przeziębienie dopadło tez i mnie. dosłownie nic mi się nie chce...nic. najchętniej leżałabym pod cieplutkim kocykiem i piła cieplutką herbatę z sokiem malinowym i oglądała Discovery albo Animal Planet. szerokie łóżko, ukochana poduszka, kocyk, a dookoła miłe towarzystwo...


...a że towarzystwo liczne to i kombinacji mnóstwo. bo przecież można w pojedynkę.....na miłym kocyku grzać nosek i ładować baterie na kolejne weekendowe szaleństwa w lesie.....
można w samotności, w "sypialni" najmniejszej koleżanki ze sfory....


można po psiacielsku....nos w nos, łapa w łapę...


i na tulisia też całkiem możliwe oraz dozwolone jest odpoczywać, a nawet spać...



oraz z pewnością na bogato...


a jeśli misio to za mało zawsze można jeszcze gryzaczek poprosić, a że na łóżku miejsca coraz mniej to życzenie pościelenia na dywanie natychmiast spełnione zostaje przez moje dzieci, dodam ludzkie. a jak - o "rodzeństwo" przyrodnie należy dbać tak samo jak o rodzone...


a jak już z tych nudów nie wiadomo samemu jak ma się spać to się śpi w komplecie...


i aż mnie z tego przepychu i dogadzania sobie rozbolała głowa.....ale zaraz...rozbolała mnie z przepychu czy z grypy ? nie wiem. prześpię się chwile, może mi się przyśni czemu mnie ta głowa boli......