monotematycznie

piszę tutaj tylko o spacerach. spacery i spacery i nic poza tym. no może jeszcze raz w roku o choince i o świętach, ale tak poza tym o ........ spacerach. myślę sobie - "nieeee - wstawić jakieś zdjęcia z domu. może jak dziewczyny imprezują....


... albo jak odpoczywają ....


... albo jak żulą o jedzonko od Panci....czy te oczy mogą czegoś chcieć ?


oczywiście jabłko gra pierwsze skrzypce wśród przekąsek.....
albo wiem....może o tym, że różnica ras nie zmienia niczego i dziewczyny się po prostu kochają...


ale jak tu nie napisać o spacerkach? jak nie napisać ? jak się nie podzielić tymi newsami, że mamy coraz większe grono psiaciół....
pozwólcie, że przedstawię....
oto Grand - rottweiler. nowy "Italiano" psiaciel Migotki i Haszi, jak mówią o nim jego "rodzice" Dagmara i Kuba. Italiano - bo to urodzony Włoch i stamtąd też do nas przyjechał. 




no sami spójrzcie. czyż to nie piękne dziecię...wspaniały. najmłodszy z całej ekipy bo trzymiesięczny. hard ducha olbrzymi jak jego serce. duma i jedynak swoich "rodziców". mimo, że mały - odwagi mu nie brak. nie unika zawodów z małymi ale i z większymi umie dać sobie radę.


z Migotką świetnie ćwiczy refleks i przyspieszenie oraz uściski i żucie ucha. oczywiście jak na faceta raz na jakiś czas daje jej wejść sobie na głowę, ale to chyba tylko na razie - póki młodszy, co nie znaczy mniejszy. potem - myślę, sam będzie się podkładał kiedy będzie chciał, a nie kiedy panienka zadecyduje.



nie stroni też od zabaw z Haszi. kumpela pokazuje mu w sposób delikatny jak wygląda świat błaznowania i robienia z siebie torpedy w biegu. skacze nad nim, omija go. choć jest starsza od niego zachowuje się wobec niego w tych swoich szaleństwach niezwykle delikatnie, co by nie zrazić delikwenta do siebie i nie stracić psiaciela fajnego oraz jak na Włocha przystało niezwykle przystojnego. ale nie myślcie sobie - dzieci z tego raczej nie będzie....choć kto wie co kogo w życiu czeka ;)



jednak nie ma to jak zabawa w zamianę rolami. jak to mówią raz pod psem raz na psie...


potem chwila relaksu oraz obserwacji terenu. należy przynajmniej udawać, że czujność jest zachowana w stopniu wysokim.


jednak dzisiaj dołączył do nas kolejny kolega. co prawda nieco większy od całej ekipy, ale prawdą jest, że to dziecko zaledwie skończyło siedem miesięcy. tak jak nasze Megi oraz Haszi. cóż spójrzcie sami. chyba przyznacie, że kolega nieco wyższy jest od całej reszty. 


prawda jaki piękny. to Dog Argentyński - Joker.


piękny samiec. na początku nieśmiały. został trochę przestraszony ilością ekipy. wpadł do lasu, a tu mała Megi, młody Grand i zwinna Haszi.....czyż to nie za dużo na raz ? - widziałam to pytanie w jego oczach jak baner reklamowy. chłopak jednak szybko się psychicznie z tym zmierzył i już za chwilę były figle i harce...


"te....młoda - ruchliwa....co robisz ?"
"dajesz pobawimy się..."
a jakże przecież Migotka stworzona jest w zabawę w ataki i ucieczki. jest bardzo pewna siebie i odważna. dla niej rozmiar nie ma kompletnie żadnego znaczenia. psiaciel to psiaciel...



... a im więcej psiacieli tym lepiej...myślę, że Joker opanował dzisiaj ekipę doskonale. niewiele czasu trzeba było, aby ośmielił się i już za chwilę był gotów bawić się z każdym z członków tej różnorodnej ekipy.


Haszi chyba jednak polubił najbardziej. jest szybka i zwinna i szalona. no i podobnych rozmiarów. no i dziewczyna - przecież, zapomniałabym. tak - ona z pewnością też go polubiła. ale były harce mówię Wam. skoki, gonitwy, szaleństwa. zdarzyło się oczywiście ścięcie człowieka z nóg. przecież te dziwne dwunogi - ludzie też należą do swory. jak to bez nich ? przecież to oni zorganizowali ten świetny spęd. im bliżej nich zabawa tym większa radość i poczucie bezpieczeństwa. może dla psów, gorzej z ludźmi, bo trzeba na własne nogi uważać szczególnie przy takich psich gabarytach.
niech mi nikt nie wmawia, że rasa ma znaczenie. że trzeba uważać na zęby dużych ras, a na uszkodzenia małych psów, do których Migotka nasza się zalicza. nie ma czegoś takiego jak rasa w psychice psa. dla nich podobnie jak dla nas liczy się. fajny czy niefajny ? da się z nim dogadać ? czy może się nie da ? uwierzcie mi. im więcej ras, im więcej psiaciół mają nasze "dzieci" tym rozsądniejsze, bardziej tolerancyjne i otwarte będą. STOP STEREOTYPOM, że jakakolwiek rasa niesie ze sobą większe ryzyko niż inna. ja wiem - jest lista "jedenastki", ale dlaczego to są typy jedenastu ras psów uznanych za szczególnie agresywne ? a nie lista jedenastu ludzkich charakterów, w których rękach każda jedna rasa może stać się agresywna ?
ja ze swojej praktyki znam wiele "łagodnych" ras, które stały się nietolerancyjnymi, złymi, wściekłymi, sfrustrowanymi psami, ale też wiele, które mimo obarczenia ich przez ludzi nazwą "agresywne" nigdy się takimi nie stały. 
mam nadzieję, że takich spotkań i spacerów będzie mnóstwo. mnóstwo zabawy, radości, poznawania się, ale też sprzeczek, utarczek, złośliwości i dokuczania. tak powinno być, tak ma być. tak wyglądają zdrowe relacje bez względu na to jaki to gatunek pies czy może człowiek. bo im większa różnorodność, im więcej poznawania i odmiennych charakterów tym inteligentniejszy, otwarty i bardziej zaradny staje się każdy ......  pies. hmmm...chyba i my ludzie mamy podobnie.
a teraz popatrzcie jeszcze na ten obrazek.....jak się tu nie uśmiechnąć ? jak się nie cieszyć i jak nie wzdychać.


tak różni, a tak sobie bliscy... po prostu PSIACIELE.
o takich spacerach nigdy nie znudzi mi się pisać. 

pozdrawiam wszystkich "rodziców" zamieszczonej na zdjęciach ekipy :)