dla prześmiewców

pomyślałam świątecznie, że napiszę tego posta dla tych co nadal mi nie wierzą, że psy naprawdę lubią swoje klatki i nikt ich zupełnie nie zmusza do siedzenia w nich na siłę.


za przykład niech posłuży nam Haszi. dziewczyna niedawno skończyła 6 miesięcy. jak widać na zdjęciu nie leży w swojej klatce lecz wlazła do najmniejszej klatki jak była czyli do klatki Migotki. dla porównania jest ona 3 razy mniejsza niż jej własna. jest w stanie zasnąć tylko w klatce. nawet jeśli może spać gdzie tylko chce nie jest w stanie zasnąć poza klatką chyba, że na kolanach męża czy moich kiedy oglądamy telewizję. jej azyl, jej spokój i ukojenie jest w metalowej klatce. spędza w niej około 8 godzin na tygodniu kiedy jesteśmy w pracy głównie śpiąc. wydawałoby się, że kiedy jest z niej wypuszczona i powinna jej unikać i tak wróci do niej jeśli będzie chciała spokojnie zasnąć. każdej zabawie czy po jedzeniu wchodzi tam i tak sobie odpoczywa bo to jej azyl. wniosek: nie ważne jak duży azyl mają psy. ważne aby czuły się tam bezpiecznie, wygodnie. mogły odpocząć i pobyć sobie same ze sobą w jakikolwiek sposób ale na własnych warunkach. miejsce gdzie nikt ich nie budzi, nikt im nie dokucza nikt im nie zagraża. takiego azylu życzę nam ludziom dla każdego z nas. nie musi być piękny, wytworny. ważne aby był spokojny, bezpieczny i wybrany właśnie przez tych którzy będą spędzać w nim swój czas. każdy powinien mieć takie swoje miejsce. czasem bywa, że w jednej klatce śpią wszystkie 3 i zupełnie nie ma znaczenia kto na kim leży, albo na jakiej części czyjego ciała. ważne, że w doborowym towarzystwie, wybranym przez siebie i na dowolnie wybranym boku... azylu ....azylu każdemu z nas. w imię wolności i z własnego wyboru.