wspólny debiut

nasz pierwszy wspólny debiut - mój i Migotki. na początku trochę panika. na wystawie w Kielcach byłam w ogóle po raz pierwszy. potężna wielka hala, ta sama, w której odbywają się kieleckie targi. wystrachana byłam nie tylko ja. Migotka też miała niezłego stracha. jak wyszliśmy z samochodu na parking nieopodal wejścia do hali i zobaczyła pierwszego psa myślała, że to tylko spacer , ale kiedy weszliśmy do środka i zobaczyła mnogość swoich pobratymców różnej maści i rasy dostała szoku. na początku trzymała się blisko mnie i nie miała ochoty na bliższe spotkania. po chwili jednak ośmielona przeze mnie zaczęła z ciekawością podchodzić do niektórych z nich. powoli spokojnie oswajała się z innymi, ale też zdarzyło się jej poszaleć z rówieśnikami w wolnej chwili.


bałam się, że przestraszy się, że spanikuje, albo, że całkowicie ześfiruje i nie będzie w stanie w ogóle się skupić. zamiast tego pięknie się skupiała i dała świetnie radę.


lekko nie było, bo mimo, że nasza rasa zaczęła swoją prezentację o 11:20, to na ring weszłyśmy po 14.... bardzo męczące oczekiwanie. przed samym wejściem miałyśmy chwilę na to aby zapoznać się z "torem". no to była najgorsza część dla Migotki. tyle zapachów.... wejście na dywanik było bardziej urzekające niż smakołyk , ale poza tym Mimi spisała się na medal.



sędzia Pan Stępiński Andrzej od razu wydał mi się sympatyczna osobą. luźne, przyjazne podejście sędziego bardzo pomaga. muszę przyznać miły człowiek. mimo, że pewnie widział we mnie osobę mało doświadczoną w wystawianiu, to jednak podszedł do mnie z wielką cierpliwością i spokojem. obym takich sędziów więcej spotkała w swojej " karierze" jako wystawca.


Migotka na stole spoko i na "obejściu" pięknie się zachowała jak na debiutantkę.


mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że jestem z niej bardzo dumna. sama starałam się być spokojna. wystawianie nie jest dla mnie walką o przetrwanie. chcę do tego podchodzić jak do dobrej zabawy i czegoś co pomaga mi nawiązać jeszcze lepszą więź między mną a moim psem. nie dam się pokroić za "mistrzostwo" i nie dam nigdy mojej Mimi poczuć, że mnie zawiodła. wierzę w nią. uważam, że jaki pies jest każdy widzi. wiele zależy od wystawcy wiem o tym. jednak uważam, że obie się uczymy i na najlepsze mamy jeszcze czas.

Mimi zdobyła więc I lokatę w swojej klasie i w swojej płci, no ... była jedyna, nie miała wyjścia ;), drugą lokatę w klasie "młodych szczeniąt". wygrał piesek. nie mogę jednak powiedzieć, że ona w jakimś wymiarze przegrała. dla mnie jest najlepsza bo zdobyła lokatę jakiej się nie spodziewałam. jest "wybitnie obiecująca". moja piękna.....duma mnie rozpiera. już i tak jest moją gwiazdą, a jeszcze takie wyniki ? 
    wspaniale!!!

muszę jednak dodać jeszcze jedną bardzo dla mnie ważną rzecz. otóż jestem też niezmiernie dumna z mojej córki. normalnie widzę w niej ten potencjał. ona na prawdę jest zachwycona wystawami i mnogością ras jakie tam ma możliwość oglądać. była moją najwierniejszą kibicką ;).
uspokajała mnie i mówiła, że "mamo, na pewno wygrasz, jesteś najlepsza". jest bardzo otwarta, żadna rasa, ani wielkość psa ją nie przeraża. pyta, rozmawia z wystawcami. etykieta postępowania z właścicielami innych wystawianych psów opanowana do perfekcji przez nią. zawsze pyta, czy można dotknąć, czy można zrobić fotkę......pewnie w dalszych postach dotyczących wystaw zaprezentuję Wam zdjęcia zrobione przez nią. wytrawną fotografką nie jest, ale ma prawo widzieć świat psi swoimi oczami.

może dziennikarka ? ....felietonistka ?


może miłośniczka rasy, pociągnie po mnie temat ?


a może zainteresuje się inną rasą ? ...... okaże się. na razie ja cieszę się, że i ona cieszy się tym czym i ja się cieszę. najważniejsze by była sobą.
to na tyle z mojej relacji z debiutanckich pierwszych występów Migotki i mnie jako jej towarzyszki.