szaleństwa sfory

jesienne liście opadają...mróz zaczyna już powoli pojawiać na szybach samochodów i na zielonej jeszcze trawie. niedługo już potrwa ta jesienna paleta barw. Migotka jest strasznym zmarźluchem i te spacerki, mimo wyczesanej polarowej bluzy i biegów przełajowych nie są w stanie wystarczająco jej rozgrzać. ja - kiedy była Gaja, większa dużo od Migotki mimo wieku wymagała spacerów, chodzenia, wąchania różnych rzeczy.... Migotka jest mniejsza dużo od niej. to jeszcze dziecko. spaceruje dużo, biega szybko, ale też dużo śpi i potrzebuje jeszcze dużo ciepła. tego ciepła pod kocem, ale też tego ciepa i delikatności emocjonalnej. mój mały skarb :)


co innego Hashi i Shira... no te to są odporne na mrozy, wilgoć i wiatr. one nigdy nie mają dość, a kiedy już mają możliwość wytarzania się i zabawy w zapasy nie omieszkają z niej nie skorzystać......słychać dźwięki tych uderzających o siebie klatek piersiowych, ścierających się zębów - bynajmniej nie robią sobie przy tym krzywdy - głośnych poburkiwań i ciężkich oddechów. mimo różnicy wieku i tego, że Shira jest adopciakiem i też 8 lat już za nią uwiebiają się ze sobą bawić.



dodać tutaj muszę, że jestem z Shiry bardzo zadowolona. wręcz dumna. odkąd jest u nas już ponad dwa lata poczyniła wielkie postępy. na początku mieliśmy chwile załamania. nie raz rzuciła się na Gaję. musieliśmy je izolować. od początku się nie lubiły. jednak teraz jest Mimi i Hashi i  - sama nie mogę uwierzyć w to jak się zmieniła Shira. zupełnie nie wykazuje zachowań dominacji nad dziewczynami. fakt są jeszcze młode, ale jednak dokuczają jej, a ona nic sobie z tego nie robi. dla Migotki jest niezwykle delikatna. z Hashi polubiła się od razu. kiedy tylko zobaczyła bula w dniu gdy przywieźliśmy Hashi niemal nie zdemolowała klatki z radości......w końcu ktoś o tej samej mentalności i tym samym rozumieniu świata. teraz codzienne zapasy, zabawy w ganianego, ciągną razem ulubiony sznurek.....oby takie relacje zachowały się na zawsze. Shira jest teraz szczęśliwa i może być bulem na całego.


Hashi jest mocnym charakterkiem. oj uparciuch z niej niesamowity. codziennie ćwiczy naszą cierpliwość i wytrzymałość psychiczną. ma zadatki na przywódcę, ale jest przy tym bardzo inteligentna. stara się nas wykorzystać kiedy tylko może. przemądrzałe są jej zachęty do zabawy. potrafi zabrać kapcia tylko po to aby zmusić kogokolwiek do podniesienia zadka ze sofy i zabawy z nią. etykietę ma nienaganną. nie sępi przy stole....ale kiedy dostaje szczenięcej głupawki trzeba łapać ją dosłownie w locie... nagle biega jak szalona po całym domu, wskakuje na łóżka, łapie wszystko po drodze zębami i w długą.....nic tylko trzeba łapać i uspokajać, bo jej się wydaje, że jest jak osa mała i zgrabna, ale to pozór, bo wtedy wszystko wokół niej po prostu unosi się w powietrze i fruwa w różnych kierunkach. taki to jest nasz mały diabełek wcielony.



ale ja kocham je wszystkie. każda jest inna i każda jest osobowością samą w sobie. ja szkolę je, a one mnie uczą. cierpliwości i wytrwałości. obyśmy się nadal tak świetnie wszystkie rozumiały i tak wspaniale bawiły...... jak to bywa wśród psiapsiólek :)