jesienne kolory szeleszczących liści

już nas starszą zimową aurą i jakimś ochłodzeniem...masakra !!!
ale wykorzystując ostatnie chwile słońca, tradycyjnie już chyba jak co weekend, spacerki po lesie, szaleństwo i pełna swoboda.


Migotka - prowokatorka piaskowych szaleństw i wściekły królik. piasek nie jest w stanie jej powstrzymać przed niczym. uwielbia kurzenie sobie w oczy i oczywiście wciąga w ten amok innych członków naszego stada.



Haszi zachwycona swobodą i świetnym samopoczuciem koleżanki biega za nią jak szalona w nadziei, że ją dogoni. pewnie kiedyś tak będzie, na razie Migotka tnie w długą i nie ma konkurencji na długie dystanse i w przyspieszaniu oraz zatrzymywaniu się w miejscu, jak i zawracaniu w najmniej spodziewanym momencie. oczywiście Haszi stosuje skróty i uniki oraz liczne oszustwa, żeby dopaść koleżankę i niejednokrotnie się jej to udaje. cóż taka masa przeciwko 4 razy lżejszej Migotce swoje robi. na szczęście Mimi ma dobrą kontrolę trakcji oraz niezły ABS. ;)


po krótkiej rozgrzewce przychodzi pora na szkolenie....wszyscy skupieni. smakołyczków określony limit i każdy by chciał spróbować....
więc wszyscy grzecznie siad......


po kolei. Shirka to już można powiedzieć weteranka i obyta jest na spokojnie z komendami. "wypłosze" i inne "przeszkadzacze" nie robią na niej wrażenia specjalnego. jest wdzięczna i spokojna. zaskoczyła nas wszystkich. zero agresji wobec wkurzających szczeniaków. jest delikatna bardzo dla małej Migotki i choć z Haszi bawi się jak bull z bullem to też nie brakuje jej wyczucia. jestem z niej dumna jakie poczyniła postępy odkąd do nas dołączyła. muszę to przyznać głośno i dosadnie.


Migotka czuje chyba jak bardzo Shira jest dominująca, bo też zachowuje przy niej większy spokój i nagle, kiedy są sam na sam ze sobą Mimi poważnieje i staje się uległa i grzeczna. obserwuje Shirę, ale też bardzo ją lubi. zawsze chce się jej przypodobać. czuje w niej przywódcę i domonantkę, ale nie boi się jej, a jedynie okazuje pełen szacun.


szkoda mi jej często. jest pięknym bullem, ale dzięki ludziom, albo raczej prze nich, jej możliwości zostały zmarnowane. a mogła być pięknym psem wystawowym.....cóż, dla nas jest piękna i jest bardzo wdzięczna nam za opiekę. uratowane psy umieją się odwdzięczyć za dom pełen zrozumienia.


Haszka też bardzo ja polubiła. obie bawią się na swój bullowaty sposób. jeszcze nigdy nie musieliśmy ich rozdzielać, choć Haszi często się zapędza i w swojej "godzinie świni" nawet Shira siedzi na środku dywanu i zastanawia się po co ta cała heca z bieganiem po całym domu kończącym się nurkowaniem pod stołem. ona nie ogarnia, ale sama ma takiego schiza tylko, że on dotyczy grania w piłkę nożną w domu. to znaczy Shira gra, a syn usiłuje ja wykiwać. udaje mu się......chwilowo.
teraz pora poćwiczyć skoki za patyczkiem. to już "zakręt" Migotki. wszelkie patyczki, kijki i badyle należą do niej. skacze po nie, biega za nimi...szaleństwo...uwielbia je......




anatomia skoku Mimi za patyczkiem :)
ach cóż za ruch...niemal nieuchwytny. mój szalony królik, kofana dziewczyna.

a kiedy już wszyscy mamy dość pora do domu. nie....jeszcze nie na herbatę z miodem. to niedługo. teraz pora na małe co nieco po malutkim oddechu po leśnym szaleństwie, a potem już tylko pozostaje......


...wkomponować się w dywan i błogo zasnąć......jeszcze nie jeden spacer przed nami. jak to się mówi.."szczęśliwy pies to zmęczony pies", ale zabawą a nie pracą ;) życzę tego wszystkim psiakom.