czarno-białe

dzisiaj niedziela......naszło mnie na czarno białe......zainspirowała mnie koleżanka z Facebook'a oczywiście, a jakże....
jakaś zła jestem dzisiaj. sama nie wiem czemu. brak mi ewidentnie cierpliwości do obydwu dziewczyn....
przyjaźń nie z tej ziemi, ale jak się biorę do szkolenia....osobno nie ma szans. jedna bez drugiej nie chce nic robić. smutek w oczach, żal i oczywiście olewają mnie totalnie. strajk. wystawa w Kielcach coraz bliżej. pierwszy występ Megi, a ona focha strzela, że nie będzie nic robić jeśli koleżanki nie ma w pobliżu. no nerwa mnie tłucze sraszna. przedtem nastawiona na prace wszystko chciała robić i ćwiczyć. uczyła się z prędkością niesamowitą najdziwniejszych nawet komend. rozpierała mnie duma..... dzisiaj ja ją do nauki, a ona na plecy i pokazuje mi brzuch do wierzchu w domyśle czytaj - "cmoknij mnie tutaj". a może to taki dzień ? ja jakaś zła, wkurzona...nie ma sensu taki trening, bo ani ja ani ona.....
wolę popatrzeć jak się dziewczyny cieszą ostatnimi promieniami słońca padającymi przez kuchenne okno i jak bardzo za sobą przepadają. 


na treningi jest jeszcze trochę czasu, ale kompletnie muszę im zmienić ilość czasu jaki same sobie organizują na zabawę i na przebywanie ze sobą. przecież jedna drugiej nie wyszkoli. takie odczuwam trochę wewnętrzne rozerwanie. z jednej strony lubię je za to i uważam, że przede wszystkim to psy. z drugiej wiem, że zasady wystawiania są nieubłagane i obie muszą pojąć etykietę występów i wpaść w ten rytm. pozostaje więc ćwiczenie, ćwiczenie i ćwiczenie......ale nie dzisiaj. dzisiaj brak mi cierpliwości.