wystawa psów w Gorlicach


jak na prawdziwego maniaka psiego przystało przynajmniej raz w roku muszę pojechać na jakąś wystawę psów. co roku, od kilku już lat jeżdżę na miedzynarodówkę do Rzeszowa. dużo psów i wielu przedstawicieli jednaj rasy. duża, zamknięta hala - wystawa jest w zimie. tłum ludzi i psów. w tym roku ominęłam tę wystawę. trochę żałowałam, ale co się odwlecze....
jednak nadarzyła się okazja i piękna pogoda na wystawę krajową w Gorlicach. ja nie omieszkałam nie skorzystać i w wieeeeeelkim skrócie przedstawiam Wam co tam zobaczyłam. 

    zaskoczenie na pyskach psów.........


"proszę Państwa, ale o co chodzi ? po co to całe zamieszanie......pies powinien być psem i ja tutaj czegoś nie rozumiem. że niby co ? że jak mam kilka zmarszczek więcej niż Wy to co ? 
co ?! ja wyjątkowy ? a skąd. dla mnie to Wy jesteście dziwni. ale co mi tam.....tyle wystaw już za mną. przyzwyczaiłem się, że ludzie lubią takie spędy na polankach i piszę się na to. przynajmniej nie siedzę w domu na kanapie "


na takich wystawach często mam okazje podziwiać bardzo różne i ekscentryczne rasy. przewodniki i katalogi oraz wzorce opisywane w książkach są mi dość znane. jednak żywe zwierzę to nie to samo co płaska strona z obrazkami. do tego te odczucia sensoryczne. sierść - jedna gładka i miękka jak puch inna szorstka. no, można by jeszcze dodać odczucia zapachowe. one jednak nie zawsze idą w parzę z pięknem, ale o gustach się ponoć nie dyskutuje. ten komondor był jak na tę rasę wyjątkowo czysty i pachnący. nie przypominał mopa, ale dla mnie nadal jest to zadziwiająca rasa.

pudel duży.....ooooo... właściciele tej rasy mają nie lada wyzwanie z czochraniem tego kudłacza i strzyżeniem pod wzorzec. ale one wydają się takie delikatne i lekkie. skoczne, wysokie piękności. jakby z zupełnie innej bajki w porównaniu do pozostałych ras. nie wiem dlaczego ale kiedy te psy biegają przypominają mi swoją postawą biegnącego na czterech łapach goryla....ich sposób poruszania się jest dość osobliwy.


oczywiście występuje też szereg ras o bardziej wymarszczonych "twarzach". ale przyznacie chyba, że w tych zmarszczkach jest coś urzekającego. mops, choć właściwie cały jest "pomiętolony" to przesympatyczny kanapowiec. mnie osobiście podobają się te czarne. płowe też mają swój urok. jest ich zdecydowanie więcej. innych maści tej rasy nigdy nie widziałam niestety na wystawach na jakich udało mi się być.


buldogi francuskie są przeurocze i przesłodkie, choć i im nie można odmówić luźnej skóry....i ten grymas pyska.....długo zastanawiałam się czy nie będzie to jeden z naszych psów. jednak jest dla nas zbyt wolny, a wakacje w ciepłym klimacie i długie jesienne spacery raczej nie są w jego naturze. hodowcy mówili mi, że i wśród nich zdarzają się prawdziwi twardziele, ale....nigdy nie wiesz na jakiego trafisz. nie ma co ryzykować. nie zniosłabym gdyby mój zwierzak nie mógł wszędzie ze mną być, a buldożki ciężko znoszą rozłąkę z panem ......nie ma co. myślę, że znajdzie się inna rasa, która świetnie wpasuje się w życie naszej rodzinki.


piękne husky czy malamuty urzekają swoją sierścią. są przepiękne, ciepłe, mięciutkie. oczywiście wymagają czochrania regularnego, ale uważam, że są tego warte. jednak jeśli nie ma się domu z ogrodem i nie lubi się zimy....jak ja, to nie można męczyć tych pięknych psów w ograniczonej przestrzeni blokowiska. psy pierwotne powinny mieć możliwość choć częściowej realizacji celów dla jakich zostały stworzone. uwielbiam konkursy psich zaprzęgów, czy to na śniegu czy na trawie. widać współpracę z właścicielem i widać to, że takie psy są szczęśliwe. a nie ma piękniejszego widoku, niż zmęczona, ale szczęśliwa "twarz" psa sportowego.


cane corso italiano........ohhhhh, wzdycham do każdego z nich, a najbardziej do czarnych z białym znaczeniem na klacie. gdybym tylko miała dom z ogrodem. majestatyczne, spokojne, wydaje się ciężkie psy. nic bardziej mylnego. są zwinne i potrafią dobiec do furtki w 3 sekundy - jak ostrzegają czasem etykiety na płotach. ja uwielbiam je za pozorny spokój oraz za przywiązanie do rodziny. owszem wymagają wychowania, ale który pies go nie wymaga. jaka rasa może zostać pozostawiona sama sobie i zniesie samotność? na pewno nie jest to żadna z psich ras, bo psy to z natury zwierzęta stadne i tak jak my ludzie cierpią gdy są samotne i same. 

jedziemy dalej, bo zaczynam się rozpisywać, a tutaj masa zdjęć przed nami jeszcze ;)


dog niemiecki....kto nie zna tej rasy....chyba nie ma takiego......przynajmniej nie trzeba go szukać pod nogami, ani schylać się aby go pogłaskać. największą bronią doga jest jego ......... ogon, jak się pewnie domyślacie. jeśli machnie nim gdzieś w małym mieszkaniu, a radość jest w tych psach wielka - macie gwarant, że coś pofrunie w powietrze lub po prostu zostanie zmiecione nie wiadomo gdzie. kiedy znajdziecie się w bliskiej odległości tej rasy gdy bawi się w najlepsze z innym psem, chłosta ogonem po udach gwarantowana. a kiedy radość jest wielka z zabawy, a ekscytacja sięga zenitu, można zaznać "ślinowego" prysznica jeśli pies postanowi, że musi się otrząsnąć z kurzu.


no a to jest rasa, która robi na mnie mega piorunujące wrażenie......niech mi nikt głupot nie wmawia na temat agresji AST'ów, Pit'ów czy Staffików......Staffiki to jest tak piękna i uśmiechnięta rasa, że chyba nie ma bardziej optymistycznych i kochanych przylep niż one...... ta suczka zdobyła moje zainteresowanie w momencie gdy spojrzała mi z uśmiechem prosto w oczy....
choćby nie wiem co, kiedyś nadejdzie dzień, że będę mieć suczkę tej rasy. po prostu zdobyła moje serce. już na wystawie w Rzeszowie kilka lat temu zainteresowałam się nimi kiedy jeden z wystawianych psów tak ucieszył się na widok mojej wtedy kilkuletniej córki, że nie omieszkał się z nią przywitać tak wylewnie i z taką radością, że niemal wszedł jej na głowę. był to jednak niegroźny zupełnie atak przypływu miłości do rasy "mały człowiek" z gatunku tych, które pokazują, że pewne rasy kochają całym ciałem. sama słodycz.......








.... i ten piękny uśmiech

a te niesamowite oczy.......hmmmm, życie by mi nie starczyło, żeby mieć okazję posiadania przedstawicieli każdej z ras, które są dla mnie po prostu piękne nie tylko z wyglądu, ale też z charakteru.


nie zgodzę się, że jest to rasa agresywna. żadna z ras nie jest agresywna jeśli jest odpowiednio prowadzona, a z drugiej strony, każdy pies jakiejkolwiek rasy może się stać agresywny, jeśli trafi na nieodpowiedniego "Pana". jak widać staffik świetnie bawi się z buldogiem angielskim i na przyczepkę mają kolejnego młodego staffika i żaden nie ucierpiał ani krew się nie polała.

niżej owczarki farncuskie - briard. kiedyś byłam w nich zakochana. są majestatyczne, ale bardzo zwinne i lekkie. wymagają regularnego szczotkowania, ale są naprawdę przepiękne. z lewej strony psiak z kopiowanymi uszami, z prawej z niekopiowanymi. jest wielka różnica prawda ? nie da się ukryć, że niektóre rasy straciły na swoim wzorcu od kiedy wszedł zakaz kopiowania uszu i cięcia ogonów. ogólnie nie jestem za znęcaniem się nad zwierzętami, ale - przy obecnych formach znieczuleń i zastępach stylistów ras, uważam, że wzorce przynajmniej niektórych ras powinny zostać zachowane. jak choćby wspomniany wcześniej dog niemiecki, czy doberman, który mocno stracił na popularności głównie ze względu na zmianę wzorca właśnie. po zmianie zyskał on nieco łagodniejszy i bardziej "skundlony" charakter i stracił dla wielu na wartości......choć uważam, że rasy nie powinno się wybierać tylko i wyłącznie ze względu na to jak wygląda.



Jack Russell terrier. przezabawny, energiczny psiak, który bardzo przypadł do gustu mojej córce. to dopiero żywiołowa rasa. uśmiechnięty, dynamiczny towarzysz wszelakich ludzkich zajęć......pamiętacie film "Maska" z Jim'em Carrey'em o zielonym gościu co miał psa mądrzejszego od siebie ? właśnie tam grał pies tej właśnie rasy o imieniu Milo.

a co to za cudak ? tak ten poniżej ? to jest moi Drodzy Gryfonik. a konkretniej brukselski, gdyż tak nazywa się rasa w tej odmianie umaszczenia. kiedyś bardzo chciałam założyć hodowlę tej rasy, ale bardzo ciężko było mi znaleźć szczeniaka, który by mnie ujął za serce, a dodatkowo zaczęłam się zastanawiać, czy po każdym jedzeniu czy piciu czegokolwiek co nie jest suche będę musiała umyć mu "twarz".......... jak tylko zaczęłam sobie wyobrażać mężczyznę z brodą, po której cieknie mu wszystko co uleje mu się z ust, oraz maczającego swoje wąsy w tym co zaraz zje czy wypije...........nie, dziękuję. wolę coś bardziej gładkowłosego. inaczej golenie nieuniknione. niestety we wzorcu wymagana jest piękna broda i włosy więc..........odpada. jednak usposobienie i wygląd przeurocze.


.................lecimy dalej


niemalże na koniec zostawiłam Wam psiaka, o którym wiele jeszcze będzieci czytać na moim blogu. powód.......dowiecie się w swoim czasie ;)
wdzięczny boston terrier. tutaj bostonka o wdzięcznym imieniu Szpilka....no przeurocza dziewczyna. przylepa, miła, w pieknych błyszczących oczkach. rezolutna, wesoła sprężynka.


bardzo przypadła do gustu mnie i mojej córce




po niedługiej chwili czuła się w naszym towarzystwie jakby znała nas od zawsze, a może to była magia moich bułeczek czosnkowych, na które reagowały niemal wszystkie psy małych ras do towarzystwa ? nie to, że się chwalę, ale jedna kobieta nawet zapytała czy może od nas bułkę, bo jej pies pieknie się do niej "wystawia".  a pewnie, że Pani dostała, mam tylko nadzieję, że jej pies to przeżył ;)


....... i tym oto miłym akcentem przyszło mi zakończyć moją opowieść o przemiłej, słonecznej wystawie, w piękny letni dzień w Gorlicach.
a w przyszłym roku, muszę się Wam pochwalić, że prawdopodobnie też tam będę, ale już jako wystawca ;)




mam nadzieję, że Wam się podobało. wielu ciekawych ras niestety nie widziałam. wiele z nich po prostu przestało być popularne w naszym podkarpackim regionie. a wielka szkoda, bo mnogość ras i różnice rozmiarów zapierają niejednokrotnie dech w piersiach. są piękne afgany, puchate nowofundlandy i inne miśki typu chow-chow.


a na koniec miła niespodzianka. pies mojego kolegi Bartka - Borys zdobył na tej wystawie
 Chempionat Polski.

GRATULUJĘ I ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW