kuchenne rewolucje


dzisiaj będzie trochę o Ginger.....nie ukrywam, trochę spełniam prośbę ;)
kuchenne rewolucje Ginger. na obecną chwilę jest to najspokojniejszy "członek" naszej rodzinki i nawet nie bardzo daje mi powody, aby coś o niej napisać. napiszę więc o jej ulubionym ostatnio zajęciu. wylegiwaniu się na kuchennym blacie w promieniach cieplutkiego słoneczka. ojjj taaaak GG uwielbia takie błogie lenistwo. po prostu leżeć i dawać się grzać cieplutkim promieniom słońca, które padają przez okno wprost na kuchenny blat, na którym przeważnie przygotowywane jest jedzenie. wiem, to może być dla wielu z Was obrzydliwe, ale patrząc jak bardzo wielka jest to dla GG radość i przyjemność nie jestem w stanie jej wygnać stamtąd oczywiście jeśli tylko akurat czegoś nie przygotowuję. 
a wtedy właśnie nie robiłam tam nic oprócz siorbania mrożonej kawy z niewielką ilością słodkiej i lekkiej jak chmurka pierzynki z bitej śmietany (jakoś trzeba sobie te kalorie - choć mentalnie, ale jednak pomniejszać). a ona widząc, że i ja sprawiam sobie malutką radość zaczęła się wyciągać i domagać uwagi i pieszczot.



no jak tu takiej odmówić kiedy ona jest taka rozkoszna. sama bym na jakiejś plaży poległa i powyciągała się w pełnym słoneczku...................... hmmmm..........marzy mi się...............
może w przyszłym roku będą jakieś wakacje w ciepłych krajach ? o ile klimat nie dostanie kręćka i nie będziemy mieć wakacji na feriach zimowych.





ferie zaraz a kiedy to jest i w jakich okolicznościach przyrody i pory roku się je spędza? muszę zajrzeć do kalendarza - jak mawiają ludzie. ale tam nic nie ma o feriach, zupełna pustka. 


cóż oddam się na razie przyjemniejszym czynnościom niż studiowanie kalendarza, z którego i tak nic nie rozumiem.....................


na razie zostaje mi się tylko rozkoszować widokiem Ginger. buzia sama mi się uśmiecha kiedy widzę jak ona umie się świetnie zrelaksować. niby nuda, rutyna - choć koty ją uwielbiają. nie chodzi do pracy, nie chodzi na spacery, nie pierze, nie ściera kurzów, nawet swojej kuwety nie sprząta, kompletnie żadnych obowiązków, ale umie się zrelaksować zupełnie jakby przeharowała cały ciężki rok. 
a na koniec jak już się powyciąga do słonka i przećwiczy pracę akomodacji oczu udaje się na zasłużony spoczynek, ale trochę cienia jednak jest potrzebne, bo gdyby w razie za głęboko zasnęła to jeszcze mogłaby się poparzyć biedna.


kot to dopiero potrafi o siebie zadbać.