co ty tutaj robisz, w sobotni piękny dzień ?

sobota - 05 lipca, piękny, cieplutki dzień. godzina niedaleko do 15. uciekam szybko z pracy przed tłumem jaki zaraz po mnie wybiegnie.....nie lubię tłumów - kameralnie tak, ale nie tłumnie. ludzie nagle wybiegają po 15 ze wszystkich możliwych widocznych miejsc, w których pracują i biegną gdzieś, ciągle się spieszą. ja uważam się za energiczną, ciągle brak mi czasu, ale nie lubię tego popołudniowego biegu ludzi wracających z pracy jakby od tego zależało ich życie. co mnie zbawi to, że wyjdę kilka minut później, gdy na ulicy jest już w miarę spokojnie i nie narażam się, że zaraz ktoś rowerem będzie chciał powiększyć mi moja przerwę między moimi osobistymi pośladkami. nienawidzę tego. ale do rzeczy. wracam sobie więc z pracy w sobotę. jadę na hulajnodze sobie dróżką a tutaj patrzę na trawnik i co widzę........


tak, jeżyk sobie tupta. zatrzymuje się, zeskakuje z hulajnogi i podchodzę go gościa. nie byłabym sobą gdybym inaczej  postąpiła. pytam go - " a gdzie ty o tej porze w takie gorąco wylazłeś co ?"
a on do mnie - " spadaj mała, moja sprawa".
myślę...hmmmm.... słoneczko dogrzewa, a to nienormalne raczej, że jeż w takim upale po prostu wystawia się na działanie słońca i publiki, tak po prostu na środku trawnika, zaraz przy chodniku. podchodzę, oglądam delikwenta, a on....kleszcze, oko spuchnięte....myślę, no muszę mu pomóc bo jak tak można na starty zwierzę takie piękne i ciekawe spisać. a on do mnie jak nie zacznie fuczeć i warczeć i straszyć mnie tymi swoimi podskokami na śmiesznie krótkich nogach i podskakuje mi i podskakuje. straszy zębami. no nie dał się dotknąć. jak tylko próbowałam mu kleszcza wykręcić to się wkurzał straszliwie na mnie. myślę sobie a ty gadzie nie chcesz dać sobie pomóc, to przynajmniej daj zrobić kilka fotek. na co on - "spoko mała pstrykaj, tu masz profil tam front i spadaj, bo mam swoje zajęcia".
no to pstryknęłam po czym wskoczyłam na hulajnogę i odjechałam. 
dużo potem myślałam o jeżu. wniosek był oczywisty. kto normalny pracuje w sobotę, kiedy jest taka piękna pogoda i szwenda się potem po chodnikach wracając do domu. przecież jeż wie lepiej, że w sobotę ludzie nie pracują i w końcu można wyjść się poopalać na trawniczek, a nie udawać z pokolenia na pokolenie, że niby jeże to takie nocne i bojaźliwe zwierzątka.