słońce.....( nadzieja ? )

witam Was.......po krótkiej przerwie wymuszonej brakiem czasu jakby nie było (stała wymówka). pierwsze upalne plenery już za nami. było pięknie...zielona trawa, szum drzew i .....aut nieopodal. wielka łąka tuż obok miejsca mojego zamieszkania, nawiasem - nie miałam pojęcia o tych zielonych terenach. kleszcze - zapewne się pojawią, ale nie ma tam wysokich drzew, a trawa nie jest na tyle zdziczała, aby stanowiła potencjalne zagrożenie..... ale wiecie, przegląd należy się każdemu ;)


moja kochana "babcia" Gaja. 20 kwietnia skończyła 12 lat. kiedy patrzę na nią, nie mogę uwierzyć, że to już tyle lat ona jest z nami...zdrowie coraz bardziej szwankuje, ale chęci nie brak. fatalne zwyrodnienie kręgosłupa, które ostatnio wyszło na RTG daje znać o sobie coraz częściej, ale to nie temat na ten wpis, bo tu słońce i radość. duma z niej mnie rozpiera gdy na nią patrzę...tyle lat razem, tyle chorób, operacji, a ona wciąż tryska energia i ciągle chce jej się żyć. szkoda, że nie wszyscy ludzie maja takie chęci i przekonania. dla nas ....my chyba za dużo i za bardzo "rozbieramy" siebie na czynniki pierwsze. za mocno analizujemy, zamiast cieszyć się każdym dniem....kolejnym jaki mamy.


Shira....podleczona, pięknie się nam rozkręciła dziewczyna. nogi, palce, skóra w jak najlepszym porządku. zabawy z piłką w domu, kiwanie się z synem - ulubiona zabawa...i jak na bula przystało - szarpanki piłką. nie wierzcie w te bzdury, że to rasa agresywna. Shira jest z nami już niemal dwa lata i nie zdarzyło się jej jeszcze nikogo zjeść ani pogryźć. uwielbia dzieciaki, zabawy z nimi...oczywiście o ile rodzice kiedy nas widzą nie uciekną z nimi na druga stronę ulicy. wiecie - stereotypy. i to nie jest zabójca, ani tym bardziej morderca. 


przyroda budzi się już na dobre...zbliża się ....wiecie maj.......  a w maju, w maju wszyscy się zakochują.......komary też - pamiętajcie  ;)

TRZYMAJCIE SIĘ WIĘC CIEPLUTKO