śniadania w łóżku


- co masz ?
- a takie coś, ale to nie jest dla kotka.
- ale daj powąchać !!!
- to może ci zaszkodzić.


- nie bądź uparta, pokaż
- a jak dotkniesz to ci dam, co ty na to ?


- no dobra uparłaś się to masz, żeby potem nie było gadania, że źle się z tym czujesz, że jesteś treserem a i tak żadne zwierzę w tym domu ciebie nie słucha. 

a Wy jak spędzacie poranki pełne leniuchowania? Wam też kotki i pieski zawracają "gitarę" i ciągle sępią coś dobrego? wiem, powiecie pewnie, że inaczej być nie może. i to jest właśnie piękne. nie wyobrażam sobie, że kiedy wstaję w wolny od pracy dzień i gdy nigdzie mi się nie śpieszy, Gaja nie wślizgnie się do sypialni pod pretekstem przegonienia kotów, żeby nie przeszkadzały nam w spaniu, choć sama robi mnóstwo hałasu pazurami, które dziwnym dźwiękiem uderzają o panele. nie wyobrażam sobie "śniadania w łóżku" bez nich. Ginger już do perfekcji ma opracowane podawanie łapki i siadanie, kiedy tylko poczuje jakieś słodycze albo przekąski w pokoju. co prawda kawy nie ma ochoty ze mną pić, bo twierdzi, że nie może potem spać, ale ulubione pyszne coś to Rafaello o poranku albo Chetosy wieczorami przed telewizorem.  i ja mam być na diecie ? jakim cudem skoro oni takie pyszności a ja liczę kalorie. psss.......zawsze mam wymówkę, że to przez nie nie mogę zrzucić tych zbytecznych dwóch kilogramów.