rehabilitacja


Gaja miewa się już całkiem dobrze. wydaje się, że operacja nie zrobiła na niej większego wrażenia. nawet Mikołaj był u niej w tym roku. dał jej oczywiście nowego, gumowego kurczaka, potocznie zwanego w domu czi-ken'em (obiecuję, wstawię zdjęcia czi-kena, kiedy tylko zechce pozować). rana pięknie się goi. oczywiście, ślad wydepilowany na grzbiecie pewnie do następnego linienia zostanie, ale za to nie ma już wielkiej niewygodnej narośli. Gai tez zdecydowanie ulżyło. chyba woli te szwy niż tego wielkiego, bujającego się na niej guza. koty też bacznie się jej przyglądają, bo nadal "szpitalem" od niej śmierdzi, ale bawią się już z nią chętnie i nawet są jakby delikatniejsze. ale wiecie - zwierzęta wyczuwają o wiele więcej niż my.