przygotowania

przygotowania idą pełną parą. w kuchni piekne zapachy, choinka już dawno ubrana. ogólnie - wiecie jak jest. jak to przed Wigilią, czyli zapiernicz konkretny, żeby jutro z pierwszą gwiazdką nie było obciachu. uffff...na szczęście jutro już później niż zwykle zachodzi słońce, bo teraz wiecie....od 21 dzień jest już coraz dłuższy więc zyskałam te kilka minut. w domu panuje oczywiście świąteczna atmosfera, wszyscy ciężko pracują na to, żeby można było mieć potem te kilka dni świętego....jakże wyczekiwanego spokoju. ja pieczenie, gotowanie, dzieciaki sprzątanie......panuje cisza i stan wyczekiwania......ale zaraz....coś mi tu nie gra. jest zdecydowanie za cicho. albo dzieciaki właśnie coś nabroiły, albo buntują do tego zwierzęta. koniecznie muszę to sprawdzić.............. :O:O:O:O:O:O


i wszystko jasne........to się nazywa przejęcie rolą.......cholera.....może ja tez powinnam dać trochę na luz. nieeeee, nie ma co, trzeba wykorzystać, że panuje cisza i spokój i wykorzystać to na swoją korzyść.

Rysiek do roboty !!! ty robisz za Mikołaja.....


nie??? dlaczego kręcisz głową. sama nie dam rady ze wszystkim. a może Ginger przynajmniej założy ostatnie dekorację na choinkę???

ja ????? kobieto, litości. wymyśliłaś sobie takie cudo zwane choinką. ani to do drapania, bańkami nie pozwalasz się bawić, a teraz jeszcze każesz mi tam coś pozakładać. daj spokój.


przeraża mnie to całe zamieszanie. no ale dobra. widzę, że Rysiek olał to pomogę ci.

nie. to jeszcze nie życzenia świąteczne. na takie muszę mieć jakiegoś chętnego " Mikołaja" na tle choinki. poproszę Gaję. ona zawsze chętnie przyłącza się do wszelkich przygotowań w których wiele dzieje się w kuchni.....z oczywistych względów - wiadomo. ale wiem, że w zamian za przysmaki, zrobi o co ja poproszę.
zatem .....do jutra moi drodzy.