nasza babcia

muszę, po prostu muszę Wam napisać jeszcze o naszej Gai. ma wielkiego guza na plecach, który coraz bardziej jej dokucza. rośnie sobie już tak jakoś od kilku lat, ale teraz nabrał strasznych rozmiarów i jest dość "niefajny". Gaja czuje się coraz gorzej. stawy bolą, trzeszczą, coraz trudniej jej wstać.........
jednak jak na książkowego boksera przystało moja kochana Gaja się nie poddaje. trzyma się dziarsko, biega na spacery z tęsknym wzrokiem i prośbą o rzucanie piłeczką - ulubioną czerwoną żeby mogła się wykazać jak bardzo ona uwielbia do ręki "mamci" piłeczkę oddawać i jaki to fun jest.
jednak martwi mnie jej stan. słyszy coraz gorzej - powinnam się cieszyć w końcu przestanie obszczekiwać szelesty na klatce schodowej, a jednak...............jednak się martwię. ona ma już prawie 12 lat i widzę, że zaczyna powoli tracić siły mimo tego, że duch w jej oczach nadal młody.................

takie oczy, pełne radości i optymizmu zawsze napawają mnie zdumieniem i zachwytem jak bardzo bezinteresowna jest miłość psa...............a właściwie w tym przypadku suczki