Ginger



ta mała Szara Eminencja z dużymi uszami to nasza  kotka Ginger. w zamyśle oczywiście moja córka zakochana w kotach kupiła ja za swoje własne pieniądze, ale oczywiście zakończyło się tym, że GG jest chyba najbardziej moja. śpi ze mną.......skrada się w nocy pod sypialnię i delikatnie pomiaukuję prosząc...."to ja, wpuść mnie, bo nie ma mnie kto przytulić, a tak bardzo pragnę ludzkiego ciepła".
w książkach wszystkie syjamy są oczywiście wygadane i mega towarzyskie, ale nie moja GG.......ona jest cichutka i bardzo dystyngowana.....odzywa się tylko wtedy, gdy ja do niej mówię......


kiedy jeszcze była mała, była o wiele bardziej wygadana, ale potem pojawił się Ryś i stwierdziła, że z "gówniarzem" rozmawiała nie będzie.....

śmieszne jest to, że mając obok siebie dwa psy Gaję i Shirę, ona zupełnie zapomniała, że jest kotem więc kiedy zjawił się u nas Ryś, nie bardzo umiała pojąć, że to coś to jest takie samo jak ona. śmieszna była kiedy futrzyła się na niego i przepędzała go z kuwety i z drapaka........
chwilę, zeszło jej żeby pojąc, że w sumie to więcej ją łączy z Ryśkiem niż z Gają czy Shirą. kiedy jednak to już zrozumiała, bardzo się zmieniła. zapewne dziwne i zaskakujące było dla niej jak bardzo podobna jest do Ryśka, a nie do psów.....
gdyby nie Ryś, pewnie nigdy nie przekonałaby się do tego "kim" jest. musiała trafić na podobnego do siebie i odnaleźć w sobie to co zobaczyła w nim.
teraz ganiają późną nocą razem po mieszkaniu. albo z rana słychać tupot łap i fuczenie na siebie kiedy jedno z rozpędu wpada na drugie.........



a potem następuje błogie rozluźnienie......odpoczynek.......relaks...........
chyba, że pojawia się miska na stole, albo usłyszą szelest karmy w pudełku kartonowym. dźwięk, który wywołuje fascynację u naszych kotów.
kiedyś GG była wybredna....filet z kurczaka - fuj, tuńczyk z puszki - fuj, wątróbka - fuj..........teraz jest konkurencja, Ryś wszama wszystko więc nie wypada grymasić. tym bardziej, że kolega z gatunku jest przygarniętym żulem, co niczym nie gardzi więc jej już też nie wypada.


ogólnie GG wyrosła na cieplutką i miłą kotkę. nie lubi noszenia na rekach, ale uczucie kiedy siedzę na sofie przykryta kocem, a ona wchodzi i kładzie się na moich kolanach ........hmmm, nic nie zastąpi takich chwil.
chce tylko chwili zainteresowana, pogładzenia futerka dłonią i dzielenia tego ciepła. ja jej daję swoje, a one mnie oddaje swoje. razem nigdy nie jest nam zimno........