dla tych co są ciekawi......... Gaja po operacji. skończyło się na trzech dziurach. niestety ta, która była na grzbiecie okazała się wierzchołkiem góry lodowej i ...................Gaja wygląda jak hart. po mastektomi, wykonanej jakieś dwa lata temu, skóra na brzuchu ściągnięta, a teraz na plecach drugie tyle. właściwie to nie wiem czy skóra na grzbiecie nie jest już skórą z brzucha, ale kto by się tym przejmował kiedy liczy się zdrowie.
narkoza w porządku. żadnych nagłych zwrotów akcji czy zatrzymania. sam wet był w szoku. no ja i córa umierałyśmy ze strachu przez nieco ponad godzinę, ale dzisiaj dobę po operacji jest bardzo dobrze. wenflon zdjęty, zastrzyki antybio podane. Gaja pełna wigoru, jakby rozumiała, że to cierpienie miało sens. na pewno rozumie, choć przyznam sił jej brak dzisiaj. przy okazji guza na grzbiecie, wet usunął inne guzy, które nie wyglądały już najlepiej. brzuch i bok pocięte. szkoda, że helloween już za nami. Gaja nawet nie potrzebowałaby charakteryzacji. wygolone kawałki sierści i zaschnięta jodyna dają całkiem niezły efekt na rudej sierści. teraz tylko czekać na zarośnięcie i Gaja będzie jak podrasowany Mustang GT 500 Shelby.

aż dzisiaj wypije za to, że wszystko przebiegło bez zakłóceń. pijcie i Wy ze mną zdrowie Gai.........i oczywiście Waszych pupili (jeśli je macie).